Junget.pl

Album „Zostałem kierowcą autobusu i co z tego?” Pyzyment okazał się dużym zaskoczeniem dla słuchaczy artysty, który wcześniej był kojarzony z rapem. Rzadko zdarza się, by artysta przestawił się z rapu na grę na cymbałkach. Jednak nie okazało się to być końcem jego eksperymentów, ponieważ jeszcze w tym samym roku wydał EP-kę „Kolory transcendencji”; tym razem była to płyta zagrana w całości na grzebieniu, na której można po raz pierwszy usłyszeć Pyzyment śpiewającego! Wokalnie okazał się zbliżony do Boba Dylana, a śpiewane przez niego teksty traktowały o egzotycznej religii, której stał się wyznawcą. W wywiadach Pyzyment twierdził wówczas, że żywi się energią słoneczną. Wielu słuchaczy zastanawiało się, czy konfundujące wypowiedzi i wolty stylistyczne artysty są prowokacją. Ta zagadka pozostaje nierozwiązana do dziś, a jeśli chodzi o sam album – niektórzy recenzenci uznali go za lekkie rozczarowanie w porównaniu z poprzednim wydawnictwem, inni zaś uznali go za jego najlepsze dzieło do tej pory.